piątek, 21 lutego 2014

Kiełki - mój sposób na garść witamin.


Małymi krokami zbliża się wiosna, zacznie się szał na świeże warzywa, których jesteśmy spragnieni. Póki co mam dla Was alternatywę - kiełki, które odkryłam i zajadam się nimi.
Kiełki zawierają mnóstwo kwasu foliowego i błonnika pokarmowego. 
Prosto z opakowania można dodać je do sałatki lub położyć na kanapce.
W Biedronce mamy do wyboru kiełki brokuł, lucerny, rzodkiewki, cebuli i kiełki stri-fry na patelnie.
Mi najbardziej smakują kiełki rzodkiewki. Ostatnio również wypróbowałam kiełki na patelnię - przepyszne, idealne do mojej sałatki z suszonymi pomidorami.
Próbowaliście? Lubicie?








6 komentarzy:

  1. Kilka razy miałam je w ręce, a ciągle się zastanawiam czy są dobre i czy będą mi smakować.

    OdpowiedzUsuń
  2. 3 zdjęcie fajnie wyszło :) ja kiedyś byłam fanatykiem kiełków, jednak po aferze z e. coli, parę lat temu jakoś nie mogę się do nich przekonać znowu...

    OdpowiedzUsuń
  3. z sosikiem są pyszne :)

    buziaki
    xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio miałam okazję pierwszy raz spróbować. Może smakowo nie wywarły na mnie wrażenia, ale wartości odżywcze skłaniają do rozpoczęcia nowych tradycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam kiełki! Przepadam za nimi od dawna! Najbardziej rzodkiewki i brokułów. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Te z Biedronki jakoś mnie nie przekonują, mimo że kupuję zawsze z najdłuższą datą ważności wydaje mi się że już się psują, najlepsze hodowane w domu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz. Konstruktywna krytyka mile widziana. Jeśli masz ochotę obserwuj, nie proponuj obustronnej obserwacji! Staram się wchodzić na każdy blog i jak mi się spodoba to na pewno zostanę na dłużej!